Torebka za 450 zł, którą nikt nie kupił
Ta konkretna torebka kosztuje 450 złotych. Wystawiłam ją nawet na sprzedaż w moim sklepie - i, jak można się domyślić, nikt jej nie kupił. Ten post powstał właśnie z potrzeby pokazania, ile realnie kosztuje zrobienie takiego produktu: ile czasu mi to zajęło, ile kosztowały materiały i jakie inne koszty stoją za moją pracą.
Temu, AliExpress i wieczny argument "taniej znajdę gdzie indziej"
Nie oszukujmy się - żyjemy w czasach, gdzie identycznie wyglądający produkt (na pewno nie identycznej jakości) można kupić za ułamek ceny na Temu. Widziałam już niejeden komentarz od rękodzielniczek, które trafiły na swój własny wzór odtworzony masowo w Chinach. To boli, ale jest faktem.
Są osoby, które zawsze będą patrzeć wyłącznie na cenę - i tego się nie przeskoczy. Z takimi dyskusjami po prostu nie ma sensu wchodzić w polemikę. Ja sama nie jestem fanką kupowania na chińskich platformach (jedna kostkarka do lodów z Temu rozpadła się po pierwszym użyciu) i wybieram świadomie - ale rozumiem, że nie każdy myśli tak samo.
Dlaczego rękodzieło "tyle kosztuje"? Bo naprawdę tyle kosztuje
Osoby, które same tworzą, doskonale wiedzą, ile czasu, energii i pieniędzy wymaga zrobienie jednego produktu. Co więcej - bardzo często rękodzielnicy liczą swoją pracę według stawki zbliżonej do najniższej krajowej, bo inaczej ceny musiałyby być jeszcze wyższe. Rękodzielnicy naprawdę nie zarabiają kokosów, mimo że same produkty potrafią kosztować sporo.
Problem w tym, że osoby, które nigdy nie tworzyły, po prostu nie widzą tego, co dzieje się "poza kadrem". A tych kosztów jest naprawdę dużo.
Co dokładnie wchodzi w koszt rękodzieła (poza materiałami)
Tu robi się ciekawie, bo koszty to znacznie więcej niż włóczka i czas robótki:
Prowadzenie działalności. Jeśli masz zarejestrowaną firmę, dochodzą ZUS-y i inne opłaty. To, ile realnie zostaje "na rękę", zależy od wielu czynników: przychodów, dochodów, formy opodatkowania, lat prowadzenia działalności.
Marketing. Prowadzenie social mediów to praca: zdjęcia, filmy, montaż, publikacja, odpowiadanie na komentarze i wiadomości. Na start prowadziłam sprzedaż przez Vinted, co zdejmowało część tych kosztów z barków - dziś prowadzę własny sklep internetowy, który kosztuje mnie 4 tysiące złotych rocznie za samą obsługę, plus domena.
Sprzęt. Lepszy telefon do zdjęć, kamera do filmów, czasem zlecanie pewnych rzeczy na zewnątrz - to wszystko też są koszty, nawet jeśli nie zawsze widoczne na pierwszy rzut oka.
Narzędzia do prowadzenia biznesu. U mnie to np. newsletter, na razie w darmowym limicie, ale niedługo pewnie przekroczę próg i zacznę za niego płacić.
Dokładnie tak samo jak przedsiębiorcy w każdej innej branży, rękodzielnicy wliczają te wszystkie elementy w cenę końcową – i nie ma w tym nic dziwnego. To trochę jak z agencjami marketingowymi, które biorą więcej niż freelancerzy - bo mają po prostu większe koszty prowadzenia działalności.
Płacisz nie tylko za produkt, ale i za czyjąś wiedzę
Jest jeszcze jeden, mniej namacalny element ceny: doświadczenie i umiejętności twórczyni. Płacąc za rękodzieło, płacisz też za to, że ktoś ma wiedzę i wprawę, by stworzyć dany produkt na takim, a nie innym poziomie. To dokładnie ta sama zasada, którą stosuję w mojej drugiej pracy - w social media i wideo moje stawki rosną wraz z doświadczeniem i umiejętnościami, nie tylko z liczbą przepracowanych godzin.
Moja własna zasada wyceny
Mam wolny rynek i mogę wycenić swoje rękodzieło, jak chcę - ale mam też swoją prywatną zasadę: zanim cokolwiek wycenię, zadaję sobie pytanie, czy chciałoby mi się to zrobić za taką cenę. Jeśli odpowiedź brzmi "nie" - znaczy, że wyceniam za nisko.
Nie zaniżam cen, żeby komuś się bardziej spodobały albo żeby szybciej sprzedać. Bo jeśli cena będzie za niska, stracę przyjemność z tworzenia - a to jest coś, na czym mi naprawdę zależy.
Zamiast podsumowania
Jeśli sami tworzycie i zastanawiacie się, jak wycenić swoje prace - pamiętajcie, że w koszt wchodzi znacznie więcej niż materiały i czas robótki. Wliczcie w to marketing, prowadzenie działalności, sprzęt i przede wszystkim swoją wiedzę oraz doświadczenie. I zapytajcie same siebie: czy chciałoby mi się to zrobić za tę cenę? Jeśli nie - to znak, żeby podnieść stawkę.
Dziękuję, że tu jesteście - do usłyszenia w kolejnym wpisie!