Pluszaki, kontrowersja i podzielone komentarze
Jakiś czas temu miałam fazę na robienie pluszaków i publikowałam rolki, w których pytałam: "dałbyś/dałabyś tyle za pluszaka?", pokazując przy tym cenę. Takie rolki widziałyście pewnie u wielu twórczyń - to nic nowego, ale u mnie zawsze łapały świetne zasięgi. Dlaczego? Bo temat jest kontrowersyjny.
W komentarzach zawsze działo się to samo: jedni pisali "dałabym nawet więcej", inni - "kupię taniej na Temu". I to naprawdę dobrze pokazuje, jak podzielone jest nasze społeczeństwo w podejściu do rękodzieła. Dla jednych to zbędny wydatek, bo taniej znajdą wszędzie indziej. Dla innych - wartość dodana, bo wiedzą, że coś zostało zrobione ręcznie, "od serduszka".
Ja też jestem po drugiej stronie - jako klientka
Sama, mimo że robię rękodzieło, kupuję też rzeczy w sieciówkach. Ale kiedy coś mi się spodoba, wolę zapłacić więcej za jedną wyjątkową, ręcznie zrobioną rzecz niż za podobny, tańszy odpowiednik z taśmy produkcyjnej. Mam na przykład ręcznie robiony naszyjnik (wymieniłam się na niego swoimi produktami) i uwielbiam ręczną ceramikę.
To pewnie wynika z tego, że sama tworzę - wiem, ile czasu i serca wkłada się w każdy detal, więc chcę wspierać takie osoby jak ja. Ale co z osobami, które same nie tworzą? Tu jest ważna rzecz: zanim zaczęłam robić rękodzieło, też je doceniałam i kupowałam. Docenianie rękodzieła nie jest zarezerwowane tylko dla rękodzielniczek.
Żyjemy w bańce - i to jest dobra wiadomość
Jako rękodzielniczki trochę żyjemy we własnej bańce. Otaczamy się osobami, które lubią to co my, bo tak działa internet - oglądasz rękodzieło, algorytm pokazuje Ci więcej rękodzieła. Nie znam dokładnych statystyk, ile procent ludzi faktycznie kupuje rękodzieło, a ile nie - i szczerze mówiąc, nikt z nas tego pewnie nie zna. Żyjemy w lekko zakrzywionym obrazie rzeczywistości.
Ale to ma też swoją dobrą stronę: ta bańka to nasi potencjalni odbiorcy. Prowadząc social media z rękodziełem, przyciągamy właśnie te osoby, które je lubią i doceniają. Nawet jeśli statystycznie stanowią mniejszość, to i tak jest ich naprawdę dużo.
Sprzedaje się nie to, czego ktoś potrzebuje, tylko to, co dobrze pokażesz
Prawda o dzisiejszym rynku jest taka, że większość produktów nie powstaje z realnej potrzeby - to sprzedający tworzą tę potrzebę. Nie mówię, że robimy to z premedytacją, bo zwykle po prostu lubimy tworzyć i chcemy na tym zarabiać. Ale generalnie wychodzę z założenia, że wszystko da się sprzedać, jeśli dobrze się to pokaże. Ile razy widziałyście na rynku zupełnie absurdalne produkty, które sprzedawały się świetnie tylko dzięki dobremu marketingowi?
Więc jeśli martwisz się, czy ktoś w ogóle "potrzebuje" Twojego rękodzieła - to nie jest właściwe pytanie. Chodzi o dotarcie do właściwych odbiorców i pokazanie im tego, co robisz, w dobry sposób.
Rób to, co kochasz - reszta się poukłada
Jeśli lubicie tworzyć i chcecie na tym zarabiać - po prostu w to idźcie, bez zamartwiania się na starcie, czy "to się opłaca". Wiem, że towarzyszy temu strach i wątpliwości, czy warto poświęcać czas, energię, czasem pieniądze. Ale można zacząć naprawdę małym nakładem.
Ja swój sklep internetowy założyłam dopiero po jakimś czasie - wcześniej sprzedawałam na Vinted i podobnych platformach, i sprawdzało się to świetnie. Prowadziłam wtedy social media, ale publikowałam głównie rzeczy, które nie kosztowały mnie zbyt wiele czasu. Dziś to się trochę zmieniło, ale wciąż uważam, że można robić to z czystej pasji, bez ogromnych inwestycji.
Warto też wiedzieć, że na start możecie sprzedawać w ramach działalności nierejestrowanej (bez zakładania firmy i związanych z nią kosztów) - do pewnego limitu przychodu. Dokładną kwotę koniecznie sprawdźcie same, bo przepisy się zmieniają, a ja już dawno tego nie weryfikowałam.
Zamiast podsumowania
Jeśli zastanawiacie się nad sprzedażą swojego rękodzieła i wciąż macie wątpliwości - potraktujcie ten wpis jako impuls, żeby zrobić pierwszy krok. Zawsze znajdą się ludzie, którzy docenią to, co robicie z pasją i sercem. Reszta poukłada się po drodze.
Dziękuję, że tu jesteście - do zobaczenia w kolejnym wpisie!