Dzień dobry! Po okresie zimowej wegetacji, kiedy pomysłów było jak na lekarstwo, wracam do Was ze zdwojoną energią. Mam dziś dla Was wpis z kategorii "ku pokrzepieniu serc".
Często przeglądamy Instagrama czy Pinteresta i widzimy nieskazitelne, ręcznie robione swetry, sukienki czy akcesoria. Frustrujemy się, gdy nam wychodzi gorzej. Dlatego dziś chcę Was uświadomić o jednej, najważniejszej rzeczy w świecie dziewiarstwa: nie musicie być idealni w tym, co tworzycie.
Aby to udowodnić, weźmiemy dziś na tapet mój najnowszy, spektakularny projekt, który... wcale taki spektakularny nie jest, gdy nikt nie patrzy.
Projekt (pozornie) idealny
Mowa o moich pierwszych spodniach na drutach. Za bazę posłużył mi darmowy wzór od Dropsa (wykorzystałam też polecaną ciężką włóczkę Drops Alaska). Ponieważ lubię dopasowywać rzeczy pod siebie, naniosłam dwie modyfikacje:
-
Zamiast wiązanego sznureczka w pasie, postanowiłam wszyć gumkę.
-
Zrezygnowałam ze ściągaczy na dole nogawek na rzecz prostego wykończenia z delikatną podszywką.
Efekt? Na zdjęciach, na rolkach, a nawet tuż po przymierzeniu przed lustrem – obłęd! Wyglądają i leżą świetnie. Problem w tym, że ubrania tworzymy po to, by w nich żyć, a nie tylko do nich pozować.
Kiedy założyłam je na cały dzień chodzenia po domu, na jaw wyszły dwa kluczowe błędy.
Błąd nr 1: Krok w złym miejscu
Kiedy noszę te spodnie dłużej, czuję, że krok jest po prostu za długi i nieestetycznie opada. W efekcie jest mi zwyczajnie niewygodnie.
Co robię, gdy nikt nie widzi? Intuicyjnie podwijam pas w talii na dwa razy, aby podciągnąć krok do góry. Wtedy spodnie stają się wygodne, ale z kolei zaczynają się dziwnie marszczyć na udach.
Gdzie popełniłam błąd? Prawdopodobnie wydziergałam ten fragment o kilka centymetrów za długi, albo zbyt mocno naciągnęłam go podczas blokowania (choć starałam się pilnować długości nogawek). Cóż, lekcja na przyszłość!
Błąd nr 2: Za luźna guma w pasie
To był mój pierwszy raz, kiedy wszywałam gumkę do dzianiny. Samo wszycie wyszło wizualnie przepięknie, ale technicznie... poniosłam porażkę.
Bardzo bałam się, że guma będzie mnie uciskać w brzuch, więc zostawiłam jej spory zapas. Zapomniałam jednak o jednym, kluczowym czynniku: grawitacji. Włóczka Alaska jest gruba i ciężka, a całe spodnie ważą swoje.
Kiedy spodnie są ciężkie, a krok lekko opada, luźna guma po prostu nie daje rady utrzymać ich stabilnie w talii. Zdecydowanie powinnam była ścisnąć ją znacznie mocniej!
Na szczęście to błąd, który mogę naprawić. Wystarczy odpruć kawałek tunelu i skrócić gumę. Kiedyś na pewno znajdę na to motywację (póki co, nie jest to aż tak uciążliwe!).
Lekcja na dziś: Odpuść sobie presję
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ dziergam od ponad roku, robię to regularnie, tworzę dużo rzeczy – a mimo to wciąż popełniam błędy konstrukcyjne. I to jest absolutnie w porządku!
Pamiętajcie:
-
Zdjęcia w social mediach to tylko ułamek sekundy. To, że coś pięknie leży na zdjęciu, nie oznacza, że jest wygodne w codziennym noszeniu.
-
Uczymy się na błędach. Następnym razem gumkę do ciężkich spodni naciągnę dwa razy mocniej.
-
Mankamenty wychodzą w praniu (i w noszeniu). Czasem błąd zauważysz dopiero po kilku dniach użytkowania.
Nie stresujcie się, że Wasze robótki nie są perfekcyjne, a na Instagramie "wszystkim wychodzi". Proces tworzenia ma dawać radość, a małe wpadki to po prostu darmowe lekcje dziewiarstwa.
Cieszcie się procesem, dziergajcie z uśmiechem i nie bójcie się pruć!
A jaki był Twój największy błąd w dziewiarstwie, o którym dowiedziałaś się dopiero po czasie? Daj znać w komentarzu – pocieszmy się nawzajem! A jeśli wzorów, które ułatwią Ci tworzenie, wybierz coś z darmowej puli, lub jeśli bardziej leżą Ci te do kupienia, znajdziesz je tutaj.